Atmosfera na trybunach była fantastyczna. Przyjechała kilkunastoosobowa grupa Polaków zamieszkująca Kazachstan. Przyjechali misjonarze, ale też osoby, które wyemigrowały z Polski do Kazachstanu kilkanaście lat temu – To mój pierwszy mecz na żywo z udziałem Polaków! Jestem szczęśliwy, że mogę zobaczyć Ruch Chorzów – powiedział szczęśliwy kibic z Polski, a obecnie mieszkający w Ałmatach. Fani mieli ze sobą flagi “biało-czerwone”, a od Ruchu dostali niebieskie szaliki. Tak więc na widowni było NIEBIESKO!
Piłkarze wychodząc na murawę otrzymali sporo braw. Jest polski doping!
Rozpoczęli dokładnie o 17:00 polskiego czasu! Od początku zaczęła się walka na boisku! Pierwsze minuty dla Szachtiora, nasi się bronią. W 6 minucie błąd naszych piłkarzy i Aldin Didić z bliska nogą po ziemi strzela gola! Kwadrans gry za nami, “Niebiescy” wracają na swoje tory, przeprowadzają akcję pod bramką gospodarzy. Po 25 minutach to Krzysztof Pilarz zalicza najwięcej kontaktów z piłką. Broni dobrze i pewnie. Pół godziny gry za nami. W zespole Szachtiora najgroźniejszy jest Didić. 198 cm wzrostu i 94 kg wagi robią swoje! Na trybunach jest głośno: “Szachtior, Szachtior, Szachtior”, ale na “polskiej” trybunie także słychać: “ole, ole, ole, nie damy się, nie damy się…”. W 35 minucie Bogdanow fauluje Łukasza Janoszkę, a austriacki sędzia pokazuje żółtą kartkę dla piłkarza Szachtiora. W ciągu kilku minut Szachtior przeprowadza cztery akcje mogące zakończyć się strzeleniem bramki! W 42 minucie na boisku leży kontuzjowany Didić – oberwał w głowę. Lepiej, żeby nie wracał na plac gry. Bośniak jednak wrócił… Szkoda.
“Niebiescy” są wolni, popełniają dużo błędów. Zaraz… Jedyna groźna akcja “Niebieskich”, Janoszka walczy dzielnie, strzela z długiego rogu i … jeeeeest gol! 1:1. Koniec pierwszej połowy!
Piłkarze Szachtiora wyszli na boisko trzy minuty przed zakończeniem przerwy. 48 minuta faulowany w polu karnym jest Sebastian Olszar! Zawodnik opuszcza boisko, czy jest z nim źle? Jest karny! Gol! W takich momentach Wojtek Grzyb się nie myli! Na szczęście “Seba” wrócił na boisko. Zmiana w Ruchu. W 54 minucie Marcin Zając wchodzi za Olszara. Niestety, uraz nie pozwolił na kontynuowanie gry. Na “polskiej” trybunie słychać: “HKS, HKS, Ruch Chorzów, dziękujemy, dziękujemy”.
W drugiej odsłonie znów dominuje Szachtior, ale znakomite zawody rozgrywa Krzysiu Pilarz, który popisał się dwoma wspaniałymi interwencjami w stuprocentowych sytuacjach dla gości. Znów ten Didić! W 65 minucie w końcu akcja “Niebieskich”, ale zatrzymana przed polem karnym.
Gospodarze grają ostro, za ostro! Dopuszczają się do fauli. Co za nie szczęście! Krzysiu Nykiel ma wielki problem – kuleje, opuszcza boisko, oberwał w biodra. Będzie przymusowa zmiana. W 70 minucie Marcin Malinowski musi zastąpić naszego walecznego obrońcę!
W polskim obozie wszyscy oglądają mecz na stojąco. Emocje niesamowite. Szachtior bez przerwy atakuje. Jednak razi u nich skuteczność, ale też Pilarz znów rozgrywa jedne z najlepszych meczów w swojej karierze. Do końca około 5 minut. Piłka ciągle w posiadaniu naszego bramkarza. 85 minuta. Zmęczonego Janoszkę zastępuje Damian Świerblewski. “Ecik” otrzymuje gorące brawa od naszej publiczności. Chwilę później żółty kartonik otrzymuje Artur Sobiech. Na trybunie powiewają niebieskie i biało-czerwone chorągiewki. Końcówka meczu, Szachtior znów bliski strzelenia gola!
90 minuta. Gol dla gospodarzy? Nie! Piłka minimalnie przechodzi obok słupka. Sędzia techniczny dolicza trzy minuty…
Gospodarze do samego końca próbują strzelić wyrównującą bramkę. Koniec! Ruch wygrywa 2:1 w pierwszym meczu eliminacyjnym Ligi Europejskiej.
Szachtior Karaganda – Ruch Chorzów 1:2 (1:1)
1:0 – Didić (6), 1:1 – Janoszka (45), 1:2 – Grzyb (48 k).
Widzów: 8000. Żółte kartki: Suczkow, Bogdanow, Sarana, Didić – Sobiech.
Szachtior: Sarana – Tarasow, Bogdanow, Kislicyn, Danajew, Didić, Vicius, Suczkow (63. Skorych), Finonchenko, Dordjević, Borantajew (72. Borowskij).
Ruch: Pilarz – Nykiel (70. Malinowski), Grodzicki, Stawarczyk, Jakubowski – Grzyb, Straka, Pulkowski, Janoszka (85. Świerblewski) – Sobiech, Olszar (54. Zając).