Arka Gdynia – Ruch Chorzów 0:3
Piłkarze Ruchu wygrali pierwsze w historii spotkanie ekstraklasy na boisku ze sztuczną nawierzchnią. Dzięki sukcesowi na Narodowym Stadionie Rugby “niebiescy” przeszli do historii naszej ligi. – Wygrać w Gdyni 3:0 to dla nas świetna sprawa. Jednak w I połowie nie wyglądało to tak różowo jak końcowy rezultat. Arka też miała sytuacje, ale to my byliśmy skuteczniejsi – cieszył się trener Ruchu Waldemar Fornalik
Po stronie gospodarzy aktywny był Przemysław Trytko, który kilka razy próbował zaskoczyć Krzysztofa Pilarza. Bramkarz Ruchu odbijał jednak piłkę a to w stylu siatkarza, a to niczym golkiper piłki ręcznej, ale najważniejsze, że nie dał się pokonać. – Pierwsza połowa ustawiła ten mecz. Mieliśmy 4-5 sytuacji na strzelenie gola, ale byliśmy nieskuteczni. Nadzialiśmy się na dwie kontry Ruchu, zostaliśmy wypunktowani jak na ringu. Na pewno zarówno Bledzewski mógł się w tych sytuacjach zachować lepiej, jak i zabrakło asekuracji ze strony obrońców – stwierdził szkoleniowiec Arki Dariusz Pasieka.
Bramkarz gdynian tak naprawdę zaliczył asysty przy dwóch pierwszych golach Ruchu, bowiem odbijał piłkę wprost pod nogi najpierw Artura Sobiecha, a później Marcina Zająca. – Mam do siebie pretensje o stracone gole, bo powinienem odbić piłkę do boku. Nie tak sobie wyobrażaliśmy początek rundy wiosennej – powiedział Andrzej Bledzewski.
Druga bramka dla chorzowian była przełomowym momentem spotkania. Po jej stracie gospodarze stracili resztki nadziei na korzystny wynik, a “niebiescy” kontrolowali grę. Arkę już w doliczonym czasie gry dobił debiutujący w ekstraklasie Arkadiusz Piech. Rezerwowy Ruchu wszedł na boisko w 79 minucie gry i kwadrans później po indywidualnej akcji zdobył trzeciego gola dla gości. – Lepszego debiutu w Ruchu nie mogłem sobie wymarzyć. Bardzo się cieszę ze strzelonej bramki. Podbuduje mnie ona psychicznie. Postaram się zrobić wszystko, żeby regularnie strzelać gole – powiedział Arkadiusz Piech.
Spotkanie w Gdyni rozgrywane było przy pustych trybunach. Zamiast widzów murawę otaczały ogromne billboardy fanów Arki, ale i tak wyglądało to bardzo smutno. – Brakowało mi kibiców. To niezbyt przyjemnie grać przy pustych trybunach. Chyba trzeba inaczej karać kluby – stwierdził trener Fornalik.
Comments are closed.